Dnia 23 sierpnia, w godzinach wieczornych w Słupnie, wracali rowerami do koszar 3 pijani junacy z grupy stacjonujących tam 1400 junaków "Reichsarbeitdienstu". Jeden z nich o nazwisku Krause przewrócił się na łuku szosy, potłukł dotkliwie twarz i ręce. Było to akurat przy kuźni, stanowiącej własność rodziny Popławskich. Po przybyciu do koszar usprawiedliwiając swe zachowanie podali, iż zostali napadnięci przez braci Popławskich Jana, Henryka, Tadeusza i Stefana. Reakcja gestapo była natychmiastowa. Szef gestapo Pulmer wydał rozkaz aresztowania 25 zakładników z terenu gminy Bodzanów, Miszewo i Borowiczki. Aresztowani zostają odwiezieni do Słupna w dniu 28 sierpnia 1942 roku i ulokowani w pobliżu kościoła. Żandarmi spędzili ludność z okolicznyokolicznych wsi. Gestapowiec Pulmer odczytał wyrok. Odliczał co piątego do zwolnienia, pozostałych 20 powieszono.
Zginęli:
Dorobek Franciszek z Niesłuchowa, Lewandowski Adam z Chodkowa, Podlaski Jan z Niesłuchowa, Żaczkowski Henryk z Chodkowa, Zieliński Wacław z Parkoczewa, 3 braci Poławskich - Henryk, Tadeusz i Stefan (Jan został ścięty w Królewcu), Józef Banasiak ze Słupna, Feliks Bombała z Chilina, Zygmunt Fijałkowski z Miszewa, Tadeusz Grabowski z Wykowa, Eugeniusz Mazurek z Warszawy, Czesław Michalski ze Słupna, Władysław Wawrzyniak z Wykowa, Eugeniusz Ziembowicz ze Słupna.
Matka braci Popławskich, przerwała kordon żołnierzy i dopadła do nóg Pulmera, błagając go o litość dla jej najmłodszego, 16-letniego syna Stefana. Jej pełen rozpaczy głos wycisnął łzy u obecnych tam Polaków. Gestapowiec odtrącił ją i zarządził egzekucję. Franciszek Dorobek przed swym powieszeniem krzyknął jeszcze: "Niech żyje Polska nasza Ojczyzna". Uderzony kolbą karabinu stracił przytomność. Pod wieczór zdjęto ciała i wrzucono do uprzednio wykopanego dołu, a teren zniwelowano, by nie został ślad po mogile. W następnych dniach i miesiącach matka powieszonych przychodziła na ich grób, modląc się w miejscu, gdzie zginęli jej wszyscy synowie.
Zginęli:
Dorobek Franciszek z Niesłuchowa, Lewandowski Adam z Chodkowa, Podlaski Jan z Niesłuchowa, Żaczkowski Henryk z Chodkowa, Zieliński Wacław z Parkoczewa, 3 braci Poławskich - Henryk, Tadeusz i Stefan (Jan został ścięty w Królewcu), Józef Banasiak ze Słupna, Feliks Bombała z Chilina, Zygmunt Fijałkowski z Miszewa, Tadeusz Grabowski z Wykowa, Eugeniusz Mazurek z Warszawy, Czesław Michalski ze Słupna, Władysław Wawrzyniak z Wykowa, Eugeniusz Ziembowicz ze Słupna.
Matka braci Popławskich, przerwała kordon żołnierzy i dopadła do nóg Pulmera, błagając go o litość dla jej najmłodszego, 16-letniego syna Stefana. Jej pełen rozpaczy głos wycisnął łzy u obecnych tam Polaków. Gestapowiec odtrącił ją i zarządził egzekucję. Franciszek Dorobek przed swym powieszeniem krzyknął jeszcze: "Niech żyje Polska nasza Ojczyzna". Uderzony kolbą karabinu stracił przytomność. Pod wieczór zdjęto ciała i wrzucono do uprzednio wykopanego dołu, a teren zniwelowano, by nie został ślad po mogile. W następnych dniach i miesiącach matka powieszonych przychodziła na ich grób, modląc się w miejscu, gdzie zginęli jej wszyscy synowie.