Nie słucham ludzi, co mówią, bo to już wszystko opisano i opowiedziano. Słucham ludzi jak mówią. Każdy mówi swoim własnym językiem, każdy z nas te same wydarzenia opisze innymi słowami. Najważniejszy jest język - słowa - którymi opisujemy rzeczywistość czy świat wyimaginowany. Zafascynowany jestem prostym językiem chłopów. Coraz częściej rozmawiamy językiem literackim, przez co język polski zamiera. A szkoda. Spotkałem człowieka, który pięknie opowiadał o swoim życiu. Po 25 latach pobytu w Armii carskiej na Sachalinie pieszo wracał przez kilka lat do własnego domu rodzinnego. Najważniejszy jest język. Tak opowiadał o sobie laureat nagrody Nike w Książnicy Płockiej
w 1975r. zamieszkałem w Płocku usłyszałem, że "płoTczanie" mówią: "cuker", "kedy","na rótki rekaw", po przeczytaniu komentarza ZD zastanawiam się, czy to po płocku, czy po wiejsku opowiadam sie za poszanowaniem dla gwary.
Bobola, twarde wymawianie zmiękczeń typu cuker, kedy (cukier, kiedy) to charakterystyczne cechy dla dialektu mazowieckiego. Inaczej mówiąc jest to nic innego jak tzw.mazurzenie, kaszubienie..., czyli wymowa spółgłosek miękkich ś, ź, ć, dź jak twarde s, z, c, dz, zamiast kie, gie wymagia się twarde głoski ke, ge np. cukier -> cuker. Wg mnie dialekty, naleciałości, gwary należy szanować, są one częścią kultury.
Nazwa Płock wywodzi się z budownictwa drewnianego, czy to od słowa "płot" - ogrodzenie, a nawet - "gród", czy też - od nazwy "płota" - tratwa; wówczas "płock" byłby odpowiednikiem niemieckiego słowa "binduga" tj. miejsca, gdzie "płoty" wiązano (binden = wiązać), zatem najwcześniejszego pojęcia "stocznia" oznaczającego - rodzaj rzemiosła drzewnego.
Taką tam historyjkę znalazłem, iż na temat pochodzenia nazwy miasta jest wiele hipotez, ale najczęściej wymieniany jest pogląd mówiący, że nazwa Płock pochodzi od wyrazu "płot", gdyż miasto miało stanowić zaporę, mur, ścianę przed najazdami Prusaków i Litwinów. Inne hipotezy wywodzą nazwę miasta od domniemanej nazwy rzeki Płota - która miała wpadać do Wisły pod Płockiem, lub rzeczownika "płota" oznaczającego rozlewisko lub nurt rzeki.
a ja myślę, że w Płocku mieszkają płocczanie i etymologia nazwy miasta nie może usprawiedliwiać niechlujstwa językowego (Słownik poprawnej polsczyzny).
Wracając do wczorajszego spotkania z Wiesławem Myśliwskim - powiedział m.in. Prawdziwym językiem polskim jest ten, którym rozmawiamy na co dzień, w domu rodzinnym i wśród przyjaciół. To co słyszymy i czytamy w mediach to język polski nieprawdziwy. Prawdziwie po polsku potrafią mówić wyrażając emocje jedynie ludzie niewykształceni. Ludzie wyedukowani potrafią mówić tylko językiem wyuczonym, a przez to nieprawdziwym. Blisko półtoragodzinne spotkanie z pisarzem to głownie rozmowy o języku i literaturze. Nic nie znaczące wydarzenie można przedstawić bardzo ciekawie, a wydarzenie znaczące, a może nawet epokowe, mozna przedstawić nieciekawie, używając nieodpowiedniego języka. Język to wielka rzecz - on jest najważniejszy. Każdy z nas posługuje się innym językiem bo każdy z nas jest inny.
pan Zenon zdaje się, że o Masłowskiej. Ludzie na Kurpiach i na Mazurach to Mazowszanie, którzy tam przybyli kiedyś kolonizując puste niezamieszkałe ziemie i dzisiaj wiele słów starych płockich (archaizmów dla płocczan współczesnych) może być używanych właśnie tam. Gwara kurpiowska wszystko zmiękcza np. piwo to psiwo. Już artykuł o tym był na naszych stronach http://www.plock24.pl/fusion/readarticle.php?article_id=355
"płot" - płotczanin
Tak to sobie wytłumaczyłem