Rokicie - Ta oddalona od Płocka o 15 km na północ miejscowość skrywa jeden z najstarszych kościołów ceglanych w Polsce. Miniaturowa świątynia ma tylko 18 metrów długości, ale składa się z nawy, prezbiterium i kwadratowej wieży Zbudowano ja w połowie XIII wieku, a wiec znacznie później niz. zabytki płockie.
W 1783 roku przebudowano wnętrze, które obecnie nie ma prawie charakteru zabytkowego. Z zewnątrz świątynia o zróżnicowanej bryle prezentuje się duszo ciekawiej. Niektóre okienka, w tym ich triada w prezbiterium, są autentyczne - romańskie. Charakterystyczne są także tajemnicze otwory w cegłach, co, do których przeznaczenia powstało już wiele teorii. Jedna z nich mówi o zwyczaju wzniecania ognia w Wielką Sobotę. Inne wiążą je z odbywaniem pokuty, przygotowywaniem na wyprawy lub z erozja. Jednak chyba pierwsza z nich wydaje się najbardziej sensowna. Tuz obok otworów zachowały się podpisy różnych osób (być może remontujących kościół), najstarszy z 1640 roku albo łatwi do odczytania Antoni Kozłowski i Franciszek Piunowski. Znajdujące się na tej samej ścianie krzyże o różnych formach, mogły upamiętniać zmarłych, chowanych na przykościelnym cmentarzu, który istniał do 1790 roku.
W pobliżu kościoła umieszczono tablice informująca, na której możemy przeczytać także legendę o jego powstaniu. Według niej, świątynia została wybudowana za pieniądze ze sprzedaży koni, których gromadziło asie wiele w tym rejonie. Tak naprawdę nie znamy jednak okoliczności powstania tego nietypowego zabytku na Mazowszu.
Tekst: Jakub Jagiełło
W 1783 roku przebudowano wnętrze, które obecnie nie ma prawie charakteru zabytkowego. Z zewnątrz świątynia o zróżnicowanej bryle prezentuje się duszo ciekawiej. Niektóre okienka, w tym ich triada w prezbiterium, są autentyczne - romańskie. Charakterystyczne są także tajemnicze otwory w cegłach, co, do których przeznaczenia powstało już wiele teorii. Jedna z nich mówi o zwyczaju wzniecania ognia w Wielką Sobotę. Inne wiążą je z odbywaniem pokuty, przygotowywaniem na wyprawy lub z erozja. Jednak chyba pierwsza z nich wydaje się najbardziej sensowna. Tuz obok otworów zachowały się podpisy różnych osób (być może remontujących kościół), najstarszy z 1640 roku albo łatwi do odczytania Antoni Kozłowski i Franciszek Piunowski. Znajdujące się na tej samej ścianie krzyże o różnych formach, mogły upamiętniać zmarłych, chowanych na przykościelnym cmentarzu, który istniał do 1790 roku.
W pobliżu kościoła umieszczono tablice informująca, na której możemy przeczytać także legendę o jego powstaniu. Według niej, świątynia została wybudowana za pieniądze ze sprzedaży koni, których gromadziło asie wiele w tym rejonie. Tak naprawdę nie znamy jednak okoliczności powstania tego nietypowego zabytku na Mazowszu.
Tekst: Jakub Jagiełło