pamiętam osobiście jakiś statek, oświetlony z muzyką, latem 1973r. podczas mojej bytności w Pieczyskach Iłowskich nad Wisłą. Mówiono mi, że płynie do Warszawy.
Po chwiejnym trapie przenosiliśmy nasz dobytek: plecaki, tobołki, jakieś drobne sprzęty obozowego wyposażenia. Mieliśmy przed sobą pewnie ze 400 kilometrów żeglugi dziką i piękną, i jeszcze nie przegrodzoną we Włocławku rzeką. Po wykonaniu niezbędnych prac zaczęliśmy się instalować na pokładzie, a także zwiedzać rożne zakamarki statku. Płynęliśmy tzw. "klasą turystyczną", to znaczy nie przysługiwały nam żadne miejsca do rozlokowania się, ani do spania, oprócz pokładowych desek pod gołym niebem, schludnie zresztą utrzymanych. Mewy latały nad nami, usiłowały nurkować i łowić coś, być może ryby niewidoczne z pokładu.
Statek zaś wyglądał imponująco. Nosił jakieś dumne imię "Traugutt",.Po obu stronach kadłuba zamontowane były napędzające koła łopatkowe. Interesowała mnie ich wysoce zaawansowana konstrukcja. W centralnej części umocowany był mechanizm mimośrodowy, który powodował, że łopaty zanurzały się w toń prostopadle do jej powierzchni nie wykonując zbędnego "kopania wody", a tylko popychając statek ku przodowi. W głębi maszynowni ukryto parowy silnik, którego tłoki za pośrednictwem korbowodów i wału obracały kołami. Pary dostarczał opalany węglem kocioł, a dym ulatywał w niebo długim, blaszanym kominem.
Rejs odbył się w roku 1960 - Autorem wspomnień jest Adam Myśliński
Statek zaś wyglądał imponująco. Nosił jakieś dumne imię "Traugutt",.Po obu stronach kadłuba zamontowane były napędzające koła łopatkowe. Interesowała mnie ich wysoce zaawansowana konstrukcja. W centralnej części umocowany był mechanizm mimośrodowy, który powodował, że łopaty zanurzały się w toń prostopadle do jej powierzchni nie wykonując zbędnego "kopania wody", a tylko popychając statek ku przodowi. W głębi maszynowni ukryto parowy silnik, którego tłoki za pośrednictwem korbowodów i wału obracały kołami. Pary dostarczał opalany węglem kocioł, a dym ulatywał w niebo długim, blaszanym kominem.
Rejs odbył się w roku 1960 - Autorem wspomnień jest Adam Myśliński